Ruiny zamku Rabstejn

Niedaleko czeskiego miasteczka Rýmařov, położonego w kraju morawsko-śląskim, w powiecie Bruntal, znajdują się ruiny średniowiecznego zamku Rabštejn. To najwyżej położony zamek na historycznych Morawach. Jego początki sięgają prawdopodobnie przełomu XIII i XIV wieku, chociaż pierwsze pisane wzmianki na jego temat pochodzą z XIV wieku. Jego założenie przypisuje się Hrabišowi ze Švábenic, przedstawicielowi możnego rodu morawskiego, ale nie jest to potwierdzone w źródłach. Zamek był usytuowany na wzgórzu, na urwisku skalnym. Wysokie skały stanowiły naturalną ochronę, a także zapewniały rozległy widok na okolicę.

Zamek wielokrotnie zmieniał właścicieli, m.in. był w posiadaniu rodów zajmujących się rozbójnictwem. Ostatnim, który go zamieszkiwał, był Petr z Žerotína, który w pierwszej połowie XVI wieku przeniósł swoją siedzibę do Janovic, dziś dzielnicy Rýmařova. Jednak urzędnicy, zarządcy dóbr i leśnicy mieszkali tam do połowy XVII wieku. Od XVIII wieku zamek pozostaje w ruinie. Do dnia dzisiejszego zachowały się na porośniętym lasem wzgórzu, fragmenty murów obwodowych i przekopy. 

 

 

Do ruin zamku Rabštejn można dojść z kilku stron. Ja proponuję zacząć wycieczkę ze wsi Oskava, a dokładnie z jej części o nazwie Bedřichov. Jadąc przez wieś, jakieś 200-300 m za kościołem znajduje się parking, gdzie można zostawić samochód. Można też pojechać kilkaset metrów dalej, do samego końca wisi i tam szukać miejsca, by zaparkować swój pojazd. 

 

 

Z Bedřichova do ruin zamku Rabštejn prowadzi szlak czerwony. Pierwsze kilkaset metrów wiedzie asfaltową drogą, następnie zagłębia się w las. Wzdłuż szlaku stoją lub leżą przewrócone kamienie, moim zdaniem ustawione ręką człowieka. Nie wiem jaką rolę pełniły, ale wyglądają jak kamienne słupy wyznaczające ścieżkę pośród lasu.

Podejście nie jest wymagające. Szlak lekko pnie się pod górę, nawet osoby nie uprawiające turystyki górskiej bez problemu sobie poradzą. Po ok. 40-45 minutach nieśpiesznego marszu, ścieżka wychodzi na dużą polanę. Znajduje się tam Horská chata Rabštejn, czyli coś na kształt schroniska. Można tam przenocować jak również zjeść dobry obiad. Na polanie istnieje także możliwość rozbicia namiotu. Mały plac zabaw oraz ścianka wspinaczkowa dla dzieci nie pozwoli nudzić się najmłodszym turystom. Proponuję jednak zatrzymać się w tym miejscu na dłuższy odpoczynek w drodze powrotnej z ruin zamku. 

 

 

Odległość z polany do zamku Rabštejn to ok. 1 km. Dalej prowadzi szlak czerwony, ale oznaczony znakiem ruin zamku, jaki widnieje na mapach. Ostatni odcinek prowadzi mało widoczną ścieżką, ale generalnie zgubić się nie można. Po ok. 10-15  minutach oczom ukażą się pozostałości murów obwodowych dawnej twierdzy. Cały teren dawnego zamku porośnięty jest drzewami. Trudno nawet się zorientować gdzie stały dawne budynki, gdzie był dziedziniec… Wokół wznoszą się wysokie skały, które były naturalnym elementem obronnym warowni. Zbocza są strome, niebezpieczne, niezabezpieczone. Nieuważny krok może skończyć się tragedią. Dlatego należy bardzo uważać. Z terenu dawnego dziedzińca niestety nie roztaczają się żadne widoki na okolicę. 

 

 

Ale pozostałości murów dawnej warowni, to nie jedyna atrakcje ruin zamku Rabštejn. Nad dawną twierdzą góruje wysoka skała, na której znajduje się skalna półka. Można na nią wejść dość stromym podejściem. Nie ma żadnych stopni czy łańcuchów, które pomogłyby w wejściu, tylko skały i korzenie drzew. Jest to zaledwie kilka metrów, ale o upadek nie trudno. Odradzam wchodzenie na półkę kiedy jest mokro, czy leży śnieg. Natomiast po wejściu roztaczają się z niej piękne widoki na Jesioniki. 

 

 

Półka skalna, to nie wierzchołek skały górującej nad dawnym zamkiem. Z półki roztaczają się piękne widoki, ale nie we wszystkich kierunkach. Aby zobaczyć całe piękno okolicy, należy zdobyć sam szczyt. Istnieje taka możliwość. Otóż w skale jest szczelina, w której umieszczono drabiny pozwalające wejść na samą górę. Drabiny są prawie pionowo ustawione, więc jeśli ktoś ma lęk wysokości, lepiej niech zostanie na dole. Na wierzchołku skały nie ma zbyt wiele miejsca. Moim zdaniem, aby swobodnie podziwiać widoki i nie przepychać się, nie powinno tam być nie więcej jak 4-5 osób. Zabezpieczenie na górze jest raczej niewystarczające. Są barierki, ale jeśli ktoś się pośliźnie może spaść z dużej wysokości. Dlatego należy być bardzo ostrożnym. Natomiast z góry roztaczają się piękne widoki na całą bliższą i dalszą okolicę. Można podziwiać zalesione wierzchołki Jesioników w całej okazałości. Myślę, że dla tych malowniczych krajobrazów warto ponieść wysiłek wdrapania się na szczyt skały. A jeśli chodzi o samą skałę, moją uwagę zwrócił występ, który na moje oko przypomina głowę jakiegoś demona.

 

 

Wejście z Bedřichova na szczyt góry, nie spiesząc się, zajmuje około godziny. Wytrawnym turystom zajmie około 40-45 minut.  Podejście nie jest trudne, każdy sobie na szlaku poradzi. Jedynie wejście na sam wierzchołek skały jest niebezpieczne i każdy, kto nie czuje się na siłach, nie powinien tego próbować. Same ruiny zamku Rabštejn może nie są zachwycające, ale już wejście na szczyt skały wynagrodzi trudy wędrówki. Należy jednak zachować szczególną ostrożność, bo o wypadek nie trudno. Polecam taką krótką wycieczkę wszystkim miłośnikom gór. 

Dodaj komentarz