Moryń to niewielkie miasteczko w woj. zachodniopomorskim, w pow. gryfińskim. Tereny te były zasiedlone we wczesnym średniowieczu przez plemię Pyrzyczan. W 967 r. zostały włączone do państwa Mieszka I, następnie stały się częścią księstwa pomorskiego. W XII wieku powstał gród, najprawdopodobniej w miejscu dzisiejszych ruin średniowiecznego zamku. Przy grodzie powstała osada, która dała początek dzisiejszemu miastu. Pierwsza wzmianka o Moryniu pochodzi z 1263 roku w dokumencie wystawionym przez księcia pomorskiego Barnima I. Miasteczko może się pochwalić licznymi zabytkami, sięgającymi średniowiecza, z których kilka chciałbym przybliżyć.


W centrum miasta, niedaleko rynku, znajduje się XIII-wieczny kościół pw. św. Ducha. Reprezentuje okres przejściowy między romanizmem a gotykiem. Jest to świątynia orientowana, na rzucie krzyża łacińskiego z prostokątnie zamkniętym prezbiterium. Wzniesiona została z ciosów granitowych w kilku etapach. W latach 1263-1265 powstało prezbiterium wraz z transeptem, prawdopodobnie z fundacji księcia pomorskiego Barnima I. W pierwszej połowie XIV wieku dostawiono nawę, zaś w drugiej połowie tego samego wieku, wzniesiono wieżę. W XV wieku, do południowego skrzydła transeptu dobudowana została kaplica w kształcie nieforemnego pięcioboku, która dzisiaj pełni rolę zakrystii. Do północnej ściany prezbiterium dostawiona była zakrystia, która nie przetrwała do naszych czasów. Widoczne jest wejście do niej z prezbiterium, dziś zamurowane. W południowej ścianie prezbiterium umieszczony został gotycki portal wejściowy. Drugie wejście, główne, również z ostrołukowym, gotyckim, kamiennym portalem, znajduje się z zachodniej elewacji kościoła, w kruchcie pod wieżą. Ciekawostką kościoła jest przejazd pomiędzy wieżą a zachodnią ścianą kościoła. Skąd ta nietypowa konstrukcja niespotykana w innych kościołach regionu? Jak powiedział ksiądz proboszcz, istnieje hipoteza, iż z powodu braku baszt w obwarowaniach miejskich, to właśnie wieża kościelna pełniła rolę spichlerza na czas wojen. Pod przejazd wjeżdżały wozy wypełnione zapasami żywności i wodą, które następnie były linami wciągane na kościelną wieżę.





Wnętrze kościoła jest surowe, nie ma w nim barokowego przepychu. Ale posiada kilka bardzo cennych zabytków. Jednym z nich jest kamienna mensa ołtarzowa, najstarsza tego typu w Polsce. Trwający remont w prezbiterium, pozwala dokładnie jej się przyjrzeć. W prezbiterium warto również zwrócić uwagę na pierwotną dekorację w postaci polichromowanych zacheuszków z czasów konsekracji kościoła, czy zdobień wokół wnęki sakramentarium i zamurowanego wejścia do dawnej zakrystii.
Prawdziwym arcydziełem jest barokowa, drewniana, bogato zdobiona ambona. Została ufundowana przez majora Christiana von Schönebecka i jego żonę Barbarę Elisabeth. To dzieło Heinricha Bernharda Hattenkerella z ok. 1711 roku. Na pięciobocznym koszu artysta przedstawił wyrzeźbionych ewangelistów oraz Chrystusa a ponad nimi główki aniołków. Ozdobna bramka została zwieńczona herbem fundatorów.
Kolejnym elementem na który warto zwrócić uwagę, to barokowe epitafium Hansa von Schönebecka zmarłego w 1750 roku. Zostało w ostatnich latach poddane renowacji, co przywróciło mu dawny blask. Rodzina von Schönebeck weszła w posiadanie okolicznych dóbr na przełomie XV i XVI wieku i i władali nimi do drugiej połowy XVIII wieku. Centralne miejsce epitafium zajmuje popiersie zmarłego, zaś powyżej umieszczono herb rodu. Poniżej malowidła, znajduje się nieczytelny, niepełny napis, zawierający zapewne informacje o Hansie.
W prawy skrzydle transeptu warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden zabytek. To XIX-wieczny ołtarz ze sztucznego kamienia z piękną sceną ukrzyżowania. Napis poniżej, w języku niemieckim, został zaczerpnięty z Ewangelii św. Jana: „Teraz idę do Tego, który mnie posłał. Dla Was dobrze jest, że odchodzę”.
Na ścianach nawy, zostały umieszczone figury czterech ewangelistów pochodzące z początku XVIII wieku. Pierwotnie stanowiły część ambony w Objezierzu Starym. Po jej rozebraniu w okresie powojennym trafiły do tutejszego kościoła. Każdy z Ewangelistów w ręku trzyma księgę, zaś u ich stóp artysta umieścił atrybuty przypisywane każdemu z nich.
Na zakończenie zwiedzania kościoła, warto zajrzeć do dawnej kaplicy, która dzisiaj pełni rolę zakrystii. Na uwagę zasługują przede wszystkim piękne, krzyżowo-żebrowe sklepienia.









Jeśli po kościele oprowadza ksiądz proboszcz, to turystów zaprasza również na wieżę. Prowadzą do niej małe drzwi umiejscowione w kruchcie pod wieżą. Na pierwszy poziom wchodzi się wąskimi, kamiennymi schodami. Wejście na wyższe poziomy oraz podłogi są już drewniane. Wchodząc na górę, można podziwiać dzwony (w jeden z nich ksiądz zawsze zadzwoni, informując tym mieszkańców, że oprowadza turystów po kościele). Do dnia dzisiejszego nie zachowały się oryginalne. Te które można oglądać (cztery dzwony i dzwonek sygnałowy wybijający kwadranse) pochodzą z XIX, XX oraz XXI wieku. Na wyższym poziomie watro przyjrzeć się mechanizmowi zegara, który odmierza czas na wieży kościelnej. Zegar pochodzi z XIX wieku, został odnowiony i ponownie uruchomiony w 2013 roku. Prawie na samej górze jest ganek, z którego roztaczają się piękne widoki na miasteczko, jezioro, a także na dalsze okolice. Ganek biegnie dookoła całej wieży, jest więc co podziwiać.







Kolejnym średniowiecznym zabytkiem Morynia są fortyfikacje miejskie. Wzniesione zostały w całości z kamienia polnego na planie nieregularnego owalu. Ich budowa rozpoczęła się na przełomie XIII i XIV wieku, a zakończyła w połowie wieku XIV. Wysokość obwarowań wynosiła około 7 metrów, zaś ich grubość około 1,2 metra. Do miasta prowadziły dwie bramy: Młyńska od strony zachodniej oraz Mieszkowicka od południowego wschodu. Ponadto w murach zlokalizowano furtę wodną oraz 32 prostokątne półbaszty, nieregularnie rozmieszczone. Całość fortyfikacji dopełniały wały ziemne i fosa. W XVIII i XIX wieku fosy zostały zasypane, wały ziemne częściowo zniwelowane. Rozebrany został również około 100-metrowy odcinek murów. Do dnia dzisiejszego obwarowania zachowały się prawie na całej swej długości, poza rozebranym odcinkiem. Nie zachowały się również bramy, rozebrane w 1870 roku. Od strony wewnętrznej, do murów przylegają prywatne posesje. Natomiast po ich zewnętrznej stornie, na sporym odcinku, znajdują się rozległe planty po których można spacerować i podziwiać fortyfikacje w całej ich okazałości. Inne odcinki porastają wysokie trawy i krzewy, więc jeśli jest ktoś chętny i te rejony zbadać, to przyda się dobre obuwie.







Kolejnym miejscem, które warto poznać, to ruiny średniowiecznego zamku. Nie leżą w obrębie średniowiecznego miasta, lecz w niewielkiej odległości od jego granic. Usytuowane są na wzniesieniu górującym nad pobliskim jeziorem Morzycko. We wczesnym średniowieczu na wierzchołku wzgórza stał gród słowiański. W połowie XIV wieku został w tym miejscu wzniesiony zamek przez margrabiów brandenburskich. Mury obronne, na planie koła, wymurowano z głazów narzutowych, wykorzystując dawne wały grodu. Do zamku prowadziła jedna brama zlokalizowana w zachodniej części założenia. Prócz budynku bramnego, na dziedzińcu znajdował się jeszcze kilkukondygnacyjny budynek mieszkalny oraz budynek gospodarczy, który był prawdopodobnie warsztatem kowala. Pod koniec XIV wieku zamek został zdobyty i zniszczony przez księcia szczecińskiego Świętobora I. Nie został już odbudowany i od tego czasu pozostaje w ruinie.
Do dnia dzisiejszego zachowały się fragmenty kamiennych murów. Zamek nie jest odbudowywany w swojej pierwotnej formie, ale trwają prace zabezpieczające. Na dawny dziedziniec można się dostać drewnianym mostem przerzuconym nad suchą fosą. Tuż za bramą można zobaczyć relikty dawnego budynku mieszkalnego. Obecnie miejsce to przeznaczone jest na wydarzenia i inscenizacje historyczne.
Obok zamku, na brzegu jeziora jest mała plaża, pomosty, można popływać kajakiem czy rowerkiem wodnym po wodach akwenu.








Moryń, małe miasteczko, ale z bogatą historią i cennymi, średniowiecznymi zabytkami. Podróżując po Pomorzu Zachodnim warto zajrzeć w to miejsce. Po kościele chętnie oprowadza ksiądz proboszcz. Wystarczy podjeść na plebanię i zapytać o możliwość zwiedzenia. Planty wokół obwarowań miejskich zachęcają do spacerów. Ruiny średniowiecznego zamku pozwolą zapoznać się z historią tego regionu, zaś plaża, jezioro, kajaki… pozwolą wypocząć na łonie natury. Polecam tę niewielką, ale ciekawą miejscowość.