Pałac w Rzuchowie

Prawie codziennie jadąc rano do pracy i wracając popołudniu do domu, mijam pałac w Rzuchowie. Najczęściej jakoś brakuje czasu, żeby się zatrzymać, pospacerować po parku, obejrzeć obiekt dokładniej. Jednak kilka razy zdarzyło mi się wejść na teren pałacu, a nawet zrobić trochę fotek. Chciałbym w tym miejscu przybliżyć historię tego zabytku, a także jego obecną sytuację. Może Was zainteresuję i sami pojedziecie zobaczyć go na własne oczy.

Pałac stoi tuż przy drodze Rybnik-Racibórz. Na jego teren można dostać się poprzez dawną bramę. Tuż za nią jest mały parking na którym zmieszczą się trzy auta. Nie ma więc żadnego problemu, żeby podjechać samochodem pod sam obiekt. Tuż obok parkingu znajduje się mała kapliczka upamiętniająca powstańców śląskich poległych w czasie III Powstania Śląskiego. Wincenty Koczy z Rydułtów zmarł 3 maja 1921 roku, zaś Alfons Stronczek z Rydułtów i Roman Prefeta z Biertułtów zmarli 4 maja 1921 roku. Cała trójka zmarła w wyniku odniesionych ran. Ponieważ walki powstańcze miały miejsce m.in. w Rzuchowie, dlatego sądzę, że właśnie Ci powstańcy polegli w tej miejscowości. Potwierdzenia tego faktu jednak nie znalazłem. Nie wiem też, kiedy ta kapliczka została postawiona. Informacje na ten temat mile widziane.

Na początek trochę historii. Rzuchów to miejscowość w gminie Kornowac, w powiecie raciborskim. Po raz pierwszy była wzmiankowana w roku 1479. Początkowo należała do rodziny Rzuchowskich, później do rodu Schelichy (Szeligi). Po śmierci ostatniego z rodu, Jakuba Brunona Szeligi w roku 1620, wieś często zmieniała właścicieli.

Pierwsza wzmianka o dworze w Rzuchowie pojawia się w 1679 roku. Miał stać przy głównej drodze. Dzisiaj nie ma po nim najmniejszego śladu. Obecny pałac został wzniesiony ok. roku 1888 przez Heinricha Himmla. Fundacja na Rzecz Ochrony Dóbr Kultury im. Heinricha Himmla, która zajmuje się m.in. renowacją pałacu, prowadzi również szeroko zakrojone badania nad historią tego obiektu. Dokumenty odnalezione w archiwach rzuciły nowe światło na dzieje tego zabytku. Otóż okazało się, że wieś Rzuchów dostała Stefania Himml z domu Schoen (jako posag?) od swego ojca Gustawa w 1885 roku. Trzy lata później stanął obecny pałac. Wkrótce potem Heinrich Himml zmarł, a jego żona w roku 1890 wyszła ponownie za mąż za Joachima von Klutzow. Z powodu kłopotów finansowych, pałac zajmuje fiskus, zaś hrabia może go tylko dzierżawić. Kolejnym właścicielem był Karl Kroll, a następnie rodzina Moczulskich. Po II Wojnie Światowej w pałacu znajdował się dom dziecka zlikwidowany w połowie lat 90-tych. Aktualnie pałac jest w rękach prywatnych.


Czas ruszyć w stronę pałacu. Z parkingu to jakieś 20-30 metrów. Od razu po wyjściu z samochodu, pomiędzy drzewami, zauważymy bryłę budynku. Aktualnie otoczony jest rusztowaniami. Myślę, że to dobry znak, bo świadczy o tym, że trwają prace remontowe. Eklektyczny pałac został zbudowany na planie prostokąta. Posiada trzy kondygnacje, w tym użytkowe poddasze.

Cały pałac można obejść dookoła. Po deszczach jest trochę błota, z jednej strony leży sporo gruzu, również trochę samosiejek gdzieniegdzie broni dostępu do budowli. Ale ogólnie można obejrzeć pałac ze wszystkich stron. Główne wejście ozdobione portalem z kolumnami i kartuszem (czyli ozdobnym obramowaniem herbu) znajduje się pośrodku fasady. Drzwi są zamurowane, podobnie jak część wnęk okiennych, ale w kilku pojawiły się już nowe okna. Wnęki okienne posiadają piękne obramowania, czyli detale architektoniczne na elewacji, których zadaniem jest urozmaicenie i wzbogacenie budynku. Prawie wszystkie są w jakimś stopniu uszkodzone, ale po renowacji z pewnością będą cieszyć oczy.

W jednym z narożników pałacu, od strony parku, wznosi się okrągła wieża. Na razie straszą puste wnęki okienne, ale kopuła wieży została już w całości wymieniona w ramach prowadzonych prac renowacyjnych. Od strony parku można również zauważyć pozostałości tarasu, który obecnie zarośnięty jest trawą.

A jak pałac wygląda wewnątrz? Ponieważ okna i drzwi są zamurowane, do środka dostać się można tylko w czasie odbywających się tu czasami imprez lub kiedy na miejscu znajdują się pracownicy remontujący budynek. Mnie udało się się zwiedzić wnętrza podczas prac remontowych. Wszystkie pomieszczenia są puste, tynków na ścianach brak, schody nie posiadają balustrad, brak podłóg. Wizyta w środku pozwala tylko ogólnie zorientować się w rozmieszczeniu pomieszczeń, ich wielkości itp. A także pozwala ocenić ilość wykonanych prac remontowych. Widać np. że została wymieniona cała konstrukcja dachu.

Mnie udało się wejść jeszcze na balkon, który znajduje się pośrodku dachu. Z zewnątrz go nie widać. Można za to zrobić stamtąd zdjęcie kopuły wieży, a także zobaczyć jak postępują prace zabezpieczające pokrycie dachowe. Widoki stamtąd nie bardzo można podziwiać. Oczywiście wszedłem również na wieżę. Prowadzą na nią wąskie schody, zaś z jej szczytu rozciąga się piękny widok na otaczający park.

Pałac otacza park krajobrazowy w stylu angielskim. Obecnie jest zaniedbany. Ale myślę, że odzyska swoją dawną świetność wraz z remontowanym zabytkiem. Ozdobą parku jest jedyny na terenie Rzuchowa pomnik przyrody – dąb szypułkowy, który rośnie tuż obok pałacu. Jego wiek ocenia się na 250 lat, jego wysokość wynosi 26 metrów, zaś obwód 327 cm.

Niegdyś wzdłuż drogi Rybnik-Racibórz było piękne ogrodzenie. Do dnia dzisiejszego pozostały niecałe dwa przęsła oraz pozostałości podmurówki. Liczę na to, że i ten płot zostanie kiedyś zrekonstruowany.

Pałac w Rzuchowie jest obecnie własnością prywatną. Trwają prace remontowe, więc jest nadzieja, że ten zabytek ocaleje dla następnych pokoleń. Właściciele planują stworzyć tutaj placówkę o charakterze kulturalno-społecznym. Trzymajmy wszyscy kciuki, żeby się udało.

Na zakończenie kilka ciekawostek. Otóż krąży legenda, że dawny pan zamku, zakochany w jednej ze służących, kiedy dowiedział się, że ta kocha innego, kazał ją wraz z jej ukochanym zamurować w jednej ze ścian pałacu. Nigdy nie zostało to zbadane. Pracownicy firmy remontowej poinformowali mnie, że zlokalizowali domniemane miejsce zamurowania służącej i będą to badać.

Kiedyś w parku znajdował się grobowiec Heinricha Himmla. Żołnierze Armii Czerwonej sprofanowali grobowiec, zaś ciało zakopali w piwnicach pałacu. Tak głosi miejscowe podanie. Ci sami pracownicy firmy remontowej zapowiedzieli, że pozostałości grobowca zostaną odnalezione, a sam grobowiec odbudowany.

Inne podanie mówi, że syn Joachima von Klutzow strzelał do idących drogą powstańców śląskich z narożnej wieży pałacu. Następnie uciekł podziemnym tunelem na drugą stronę drogi do zabudowań dawnego dworu. I znowu poinformowano mnie, że ten tunel zostanie odkopany, bo teraz jest jakoby zasypany.

Ile w tych informacjach prawdy, nie wiem. Pewnie próbowano mnie wkręcić. Ale miło było posłuchać o planach odbudowy pałacu i jego otoczenia, nawet jeśli część z nich jest tylko w sferze marzeń. Nie jestem na 100% pewny, czy osobą, z którą rozmawiałem, nie był właściciel pałacu Pan Janusz Gładysz, który jest jednocześnie udziałowcem firmy, której logo zauważyłem na samochodzie. Jeśli tak, to być może rzeczywiście takie plany istnieją.



Dodaj komentarz